//////

SMUTEK I ŻAŁOBA

Dzieci są zdolne do rozpaczy i głębokiego żalu po śmierci ukochanych osób i jeśli to się zdarzy, nie odczuwają żadnego wstydu okazując swoje zmart­wienie. Ich bezpośredni żal może być krótkotrwały i niezwykłe reakcje głębokiego bólu rodziców mo­gą je bardziej przygnębiać niż sam nieszczęśliwy fakt; :.ecz po pewnym upływie czasu dzieci zaczy­nają odczuwać brak bliskiej ukochanej osoby, mo­że brak jej wizyt czy zabawy z nią lub innych oznak zażyłości, i mogą długo smucić się i rozpa­czać. Rodzą się wyrzuty sumienia, jeśli kiedykol­wiek dziecko żywiło złe uczucia wobec osoby zmarłej, śmierć zaś dorosłej osoby może wzbudzić niepokój co do takiej ewentualności w odniesieniu do własnych rodziców.

NIE UCHRONIMY OD WYOBRAŻEŃ O ŚMIERCI

Choć odrzucamy osiemnasto- i dziewiętnastowieczne metody nara­żania dzieci na obcowanie ze śmiercią i straszenie nią oraz ogniem piekielnym, to jednak nasze dzi­siejsze ukrywanie przed dziećmi tego problemu ma złą stronę: pozostawia dziecko zupełnie bezbronne wobec jego własnych wyobrażeń. Ludzie epoki Wiktorii mogli straszyć dzieci realistycznie opisu­jąc umieranie i śmierć ze wszystkimi szczegółami dotyczącymi Boga, nieba i piekła. My zaś stwarza­my atmosferę zastraszenia przez to, że śmierć przemilczamy, dręcząc się nią po cichu. Dawniej rozprawiano o odchodzeniu dzieci z tego świata, temat zaś poczęcia był zakazany w kulturalnej roz­mowie:. Dzisiaj odwróciliśmy tę sytuację. Nie uchroniliśmy jednakże naszych dzieci od wyobra­żeń o śmierci, a nasze niezgrabne próby, by osło­nić je przed rzeczywistością, sprzyjają tylko potę­gowaniu się fantazji.

WYOBRAŻENIE ŚMIERCI

Wyobrażenie śmierci może także przybrać u dzie­ci inną postać. Śmierć to jest to, czym ludzie czy Pan Bóg może ukarać za to, że się było niegrzecz­nym, może być też krzywdą wyrządzoną przez nie­nawistnego wroga, śmierć może być gwałtowni:, jak, na przykład, na ekranie telewizyjnym czy w ki­nie. U większości dzieci na całym świecie obserwu­je się zabawy, w których bawiący się zabijają się nawzajem czy umierają gwałtowną śmiercią. Okrzyk „Pif! Paf! Jesteś zabity!”, któremu towarzy­szy pewność, że „zastrzelony” żyje, zdaje się być istotnym sposobem uporania się z problemem stra­chu. Dopiero rozważając fantazje świata dziecięcego i fakt, że dziecko rozumie stosunkowo niewiele ze złożoności naszych wzorców kulturowych dotyczą­cych tematów zakazanych i dopuszczanych, może­my docenić wpływ naszego własnego zachowania na fantazje i obawy dziecka.

INFORMOWAĆ DZIECKO CZY NIE?

Jeśli nawet informuje się dziec­ko, że ktoś umarł, musi mieszać je i niepokoić na­sze zakłopotanie i troska, kiedy o śmierci osoby, której dobrze nie zna, mówi ono w ten sam, raczej obojętny i dziwny sposób, jakby mówiło o śmierci swojego ulubionego kotka.Dziecko w wieku od trzech do siedmiu Lit nie tylko zapoznaje się z faktami śmierci i doświadcza, jak ludzie reagują na śmierć; działa również jego wyobraźnia. Fantazje mieszają się z faktami j z re­akcjami dorosłych, do fantazji zaś dołącza się prze­rażenie. Dziecko wie, co to znaczy wstrzymać od­dech i co to znaczy pozostać samemu. Może sobie wyobrazić, jak to by było, gdyby je zakopano w ziemi w zamkniętym pudle. „Umrzeć” może oznaczać dla dziecka, że można się obudzić i stwier­dzić, że się jest zakopanym w zamkniętym pudle w ziemi i że nie można zaczerpnąć powietrza, choć wstrzymywany oddech wydziera się z piersi. Śmierć może oznaczać dla dziecka, że będzie na zawsze samo.

ŚMIERĆ KOGOŚ BLISKIEGO

Dziecko, które widzi martwego ptaka, kró­lika czy ulubione zwierzę domowe, interesuje się różnicą między „tym, co żyje” a „tym, co przesta­ło żyć”. Wkrótce uczy się rozpoznawać, że „to, co żyje”, ma inne właściwości od „tego, eo żyć prze­stało”. Zaangażowanie uczuciowe dziecka może być często bardzo niewielkie i rodzice pogodzą się z tym stanem rzeczy, gdyż ich własne zaangażo­wanie jest również niewielkie. Czasami jednakże rodzice mogą być nieprzyjemnie zaskoczeni sły­sząc pytania dziecka, nawet jeżeli dotyczą one śmierci zwierzęcia.Śmierć jednego z dziadków, jednego z rodziców czy kogoś z ukochanych krewnych, rzadziej się zdarzająca śmierć koleżanki lub kolegi jest już innći sprawą; chociaż więc rodzice mają prawo przypuszczać, że przeżycie śmierci zwierzęcia mo­że pomóc dziecku w zrozumieniu śmierci człowie­ka, nierzadko jest odwrotnie.

STOPNIOWE ZROZUMIENIE

Odgrywa w tym rolę doświadczenie oraz stopnio­we zrozumienie postępu czasu. Także dziecko, któ­re w tym wieku na dłuższy okres czasu zostało oddzielone od bliskiej mu osoby, doświadcza pew­nego rodzaju smutku i żałoby — coś na wzór emocji przeżywanych przez dorosłych , choć oczywi­ście! brak im głąbi przeżyć, które wyrastają ze wspomnień i straconych nadzięję. Począwszy od trzeciego czy czwartego roku ży­cia, pod wpływem połączonego działania fantazji i doświadczenia, do wyobrażeń dziecka o śmierci włączają się nowe wymiary: ciekawość, niepokój i strach. W naszym kraju pierwsze doświadczenie śmierci”w przypadku dziecka prawdopodobnie bę­dzie dotyczyło straty ulubionego zwierzątka. Co więcej, doświadczenie dziecka kształtuje się w kon­tekście uczuć i reakcji dorosłych do tego przed­miotu.

DZIECI I CZAS

Z chwilą kiedy dziecko zda sobie sprawę z istnie­nia innych ludzi jako jednostek odrębnych od niego samego i odrębnych od przedmiotów, które je żywią i dostarczają wygód, łaczy- na uświadamiać sobie możliwość ich straty oraz nieobecności. Jego pojęcie czasu jest niewielkie nie widzi różnicy między krótką a długą roz­łąką. Lecz rzeczywistości znikania i powrotu uczy się szybko. Zabawa w chowanego, której isasięg jest, jak się wydaje, ogólnoświatowy, może być jednym ze sposobów, jakim się posługują rodzice ucząc dzieci poczucia czasu. Trwożliwe oczekiwa­nie i spontaniczny objaw ulgi u dziecka bawiące­go się w chowanego ukazuje, jak prawdziwy jest niepokój wobec groźby straty. Dzieci jednakże: bar­dzo szybko uczą się odróżniać długie nieobecności od krótkich i mniej więcej po ukończeniu roku życia znoszą krótkie rozłąki stosunkowo spokojnie.

ŚMIERĆ W OCZACH DZIECKA

Przyczyną tego może być w pewnym stopniu całkowite prawie wykluczenie śmierci w wieku dziecięcym w naszym kraju. Nie­wiele dzieci obecnie umiera; niewiele dzieci stra­ciło brata czy siostrę i stosunkowo niewiele w wie­ku dziecięcym stało się sierotami. Co dzieci myślą śmierci? O śmierci innych czy o możliwości ich własnej śmierci? Niewiele istnieje prawdziwych danych z tego zakresu. Dzieci nie rodzą się świa­dome idei rozwoju i postępu, życia i śmierci oraz stosunków z innymi ludźmi. Zrozumienie to przy­chodzi stopniowo wraz z doświadczeniem i z prze­kazywaną nauką. Biologiczną rzeczywistość śmier­ci, ostateczne zerwanie związków w jej wyniku, nawet dorosłemu trudno zrozumieć. Bardzo małe dziecko nie wie nic na ten temat.

PEWNA ILOŚĆ OSTRZEŻEŃ

Trudno jest dzisiaj ocenić, jaki wpływ wywiera­ły te przestrogi i opowiadania na czytelników. Mo­żliwe, że pewna ilość ostrzeżeń o groźbie utonię­cia, oparzeń, złamaniach kończyn, a nawet śmierci była wystarczająco realna, doświadczenie zaś dziec­ka nadawało im jeszcze większe znaczenie, co wię­cej, przynajmniej pewna ilość opowiadań wysuwa­ła zalecenia moralne, których trudno było dziecku nie dostrzec. Opowieści o szczęściu i radości życia w niebie mogły się wydawać wielu dzieciom praw­dziwe. Jednakże, ogólnie rzecz biorąc, nie jest wy­kluczone, że wiele z tych poematów i opowieści, które śpiewano i recytowano dzieciom, nie miało większego znaczenia niż dzisiejsze śpiewki dla przedszkolaków.

POCIECHA CHOREMU DZIECKU

Więcej pociechy mogły przynieść choremu dziecku, tak jak niewątpliwie przynosiły rodzicom, opisy nieba jako spokojnej przystani, wolnej od bólu i cierpienia, w której czuła opieka Jezusa zapewnia­ła radość. Lecz czasami wiarogodność, a nawet po­ciecha musiały być naciągnięte do ostatnich granic. Następujący ustęp opisuje śmierć chłopca w kon­wulsjach wywołanych przez wściekliznę po pogry­zieniu przez wściekłego psa: „Straszne było patrzeć na walkę ciała; a jednak zdawało się, że doskonały spokój panował w jego duszy i jakby ciało było wyposażone w moc znie­sienia ogromnych cierpień za sprawą ogromnego miłosierdzia przebywającego w nim Chrystusa.” „Znowu wykrzyknął: — O Eliaszu! O Boże mój! Je­go ojciec uspokajał go: — Wkrótce będziesz szczęśli­wy, spokojny, Johnny!